Zdarzyła mi się ostatnio sytuacja, która bardzo mnie rozbawiła i stwierdziłem, że muszę ją opisać. Zdarzenie dotyczy leasingu na samochód Audi RS6.
Opis sytuacji
Zadzwonił do mnie kolega Rafał* (jednocześnie Klient) i opisał swoje plany, marzenia – tj. zakup Audi RS6. Opisał, że będzie to używka, zakup w autoryzowanym salonie, cena ok. 350.000 netto, rocznik pewnie 2020-2021. „…temat przyszłościowy, ale zaczynam szukać – zrób mi proszę ofertę, żebym wiedział z jakimi kosztami to się wiąże. Zrobię wpłatę wstępną ok 60.000 PLN netto, zrób mi ofertę na 60 miesięcy”.
Oferta
Zrobiłem ofertę w jednej z firm leasingowych i wysłałem:
- przy wstępnej opłacie leasingowej (WOL) 17,14% (60.000 netto),
- wykupie 1% (3.500 netto),
- wyszła miesięczna opłata leasingowa ok 6.200 netto (ok. 1,77%).
Była to oferta tylko jednej firmy leasingowej i z dużymi możliwościami do „przebicia” u konkurencji, aczkolwiek na teraz nie ma to znaczenia.
Wiadomość od żony Klienta
Powyższą ofertę wysłałem na maila służbowego Spółki, który obsługuje żona Joanna* (jednocześnie koleżanka). Po dwóch dniach otrzymałem od Asi wiadomość na WhatsApp:

„Już kupiłam Rafałowi Audi, leasingu nie potrzebuje.”
Odpisałem:
„Brawo. Jak ułoży, to potem rozłóżcie i chętnie pożyczę (żeby mnie nie kusiło).”
Nie, że mnie stać.
Marek Twardzik
* Dane osobowe zmienione, a wszelkie podobieństwo do zdarzeń i osób jest przypadkowe.



